środa, 2 marca 2011

Nowhere

Chaos rozpętał się tak nagle w moim świecie. Niewzruszenie trwałam pośród ciszy podczas gdy burza szalała wewnątrz mnie. Za szybą zachodzące słońce oszałamiało i przyprawiało o niecodzienny ból głowy, zbyt wiele wspomnień cisnęło się do przeciążonej świadomości. Promienie oślepiały i czyniły z oczu istny znak zapytania, malował się w nich tylko wypaczony strach. Daleko gdzieś, tam wędrowały swobodnie moje myśli, nie spotykając nikogo na swojej drodze. Zapytane o drogę, wskazałyby tysiące wyolbrzymionych kierunków. Pojawiał się dylemat, który z nich wybrać, stać w miejscu, czy iść byle gdzie. Wszystkie drogi i tak prowadzą do jednego przeznaczenia. Nadaj mi imię, swoje własne, niepowtarzalne i wypowiedz je tak, aby odbiło się od wszystkich ścian. Tak, by echo zapamiętało je na wieczność i mgła ukazywała łaskawie wyłaniające się obiekty, zmrożone porannym tchnieniem. Chcę, by słońce rumieniło się niczym ja na samo wspomnienie. Weź mnie za rękę i prowadź, prowadź tam, gdzie jest Twój raj. Oddaję Ci całe moje zaufanie, strach i zagubienie. Bo tak naprawdę, to dopiero początek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz