poniedziałek, 7 marca 2011

Nothing

Chowam potulnie twarz w dłoniach, patrzę gdzieś w otchłań głowy. Wpadłam po uszy i zachłysnęłam się powietrzem, gubiąc się pomiędzy całym, obcym mi już porządkiem. Potykając się o własne nogi, podchodzę do okna. Kieruję swe oczy na zachód, piękne niebo dodające otuchy. Błądzę rękoma w ciemności i nie mówię już nic, ginę w ciszy, która postanowiła znowu mnie otulić. Mimo wszechogarniającej senności trwam. Czekam już nie wiadomo na co, liczy się samo to, że czekam. Słowa odbijają się od ścian, trafiają milion razy do moich uszu, wyblakłe, pozbawione wydźwięku. Moje tęczówki zabarwione są jednym szczególnym marzeniem. Źrenice jednak rozszerzają się pod wpływem nienazwanego czynnika, tak cudownego, że rozsadza czaszkę. Mogę tak wiele razy wciskać "Play" i chyba nigdy mi się nie znudzi. Nienawidzę gubić się w domysłach. Chcę tylko żyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz