Gdzieś pomiędzy światłem a cieniem wydarzał się istny cud, spontanicznie spełniało się każde z marzeń, a zegar szalał, zupełnie jak podświadomość. Łapałam każdy oddech i moment, na zawsze zapisując w zakamarkach istoty szarej. Krew wciąż roznosi po ciele zapach waniliowego tytoniu i zielonej herbaty, słodki smak gorąca wprawia mnie w drżenie. Nie mam przed zmysłami nic innego, upajam się tylko wspomnieniem, nadal nie dowierzając, że coś takiego zapisało się naprawdę w mojej pamięci. Nie mówię nic, po prostu przeżywam wszystko od nowa, nazywam każde wypowiedziane słowo i kroplę deszczu, która dotknęła mojej skóry. Wyciągam ręce, łapiąc najwięcej jak się da, aż do bólu. Gwiazdy patrzą tylko niemo, zmieniając cały światopogląd, burząc wszystko wyciągają mnie za włosy do góry. Mówią czule, szeptem, który głaszcze mnie po twarzy. Płonę innym ogniem, a przecież to tylko kilka chwil. Świat jest już innym odbiciem, pełnym blasków zakrytym dla oczu echem. Przecież nic już nie będzie takie samo.
Tym razem pani fotograf wczuwa się w rolę modelki [fot. Anna Fidor]:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz