sobota, 9 kwietnia 2011
Feel
Każdy zmysł krzyczy wewnątrz mnie, chcąc jeszcze. Przecież niedawno jeszcze nie było nic, tylko ból po czymś nijakim, istna pustka. Cała burza, jaka szaleje wewnątrz, przypomina mozaikę ze wspomnień, filmów i marzeń. Sztorm krwi wydostaje się na zewnątrz, mieniąc się tysiącami barw. Słońce gładzi cudownie twarz i świeci prosto w źrenice, a ja czuję, że jestem w odpowiednim czasie i miejscu. Czekałam, czekałam długo, ale wiedziałam, że kiedyś jeszcze znajdę swoje pięć minut, tylko dla mnie. I nie będzie się liczyć już nic, tylko krople deszczu będą spokojnie płynąć jak zawsze. Będę się przyglądać każdej chwili milion razy, aż nauczę się na pamięć, nie po kolei, w cudownym chaosie wypływającym wprost z serca. Jeden ruch i wszystko się zaczęło, niech trwa jak najdłużej, a los niech nigdy nie poskąpi mi mojego narkotyku. Bo ja wcale nie wybieram się na odwyk.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz