wtorek, 21 czerwca 2011

Perform

Błysk. Pojedyncze tchnienie w ciemności. Wszystko przyszło samo, wydarzyło się i nie odeszło do końca. Pamiętam wymianę oddechów i bezsenne noce roztaczające się pod powiekami. Pamiętam, że wróciłam inna, zostawiłam cząstkę siebie gdzieś tam, w przeszłości, znowu paląc i budując. Chaos uniesień znowu skrada się w nocnym mroku i otula mnie mgłą o hipnotyzującym zapachu. Egoistyczny taniec tłumu, a gdzieś tam ja, pogrążona w swoim śnie, balansuję nad przepaścią. Wszystko zamknie się, i po raz kolejny wróci inne niż zwykle. Jesteśmy tak zmienni, to aż przerażające. Czy naprawdę na tyle ufasz ludziom, że możesz pokazać im swoje prawdziwe oblicze? Zdejmij maskę, a tylko wytrwali pozostaną. Mam już swoje miejsce w ciemnej otchłani, dokładnie wyobrażone i zasłużone. Ale jest pięknie, niespodziewanie pięknie. Przecież nie ma tęczy bez deszczu.

Świeżutkie zdjęcia z Holandii i Belgii, tylko z tych jestem w miarę zadowolona.






1 komentarz: