Spoglądam na świat zupełnie innymi oczyma, ostrość zanika gdzieś w mroku. Jaskrawe barwy wbijają się w istotę szarą, ale ja wciąż boję się otworzyć pudełko z nowymi kolorami. Połamane kredki leżą na podłodze, podarte kartki zostały już dawno wyrzucone. Zostały tylko one, martwi z przeszłości, czekający, aż ktoś znowu sobie przypomni. Blaski, poświaty, łuny, odbicia. To one malują obraz mojej podświadomości, szklana klisza wciąż przesuwa się dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz