sobota, 26 lutego 2011
Midnight
Spójrz mi w oczy. Czy widzisz w nich swoją twarz? A może pragnienie, które tak bardzo starasz się ukryć przed światem. Niech będą dla Ciebie zwierciadłem, które ukazuje to, co niekoniecznie chcesz zobaczyć. Codziennie uświadamiają mi, jak bardzo w tym wszystkim tkwię. Brnę dalej i po raz pierwszy wskazówki zegarów wcale się nie buntują. Chcą mi sprzyjać, niezauważalnie umykają całemu światu, który toczy się tak szybko. W mgnieniu oka chcę należeć do jednego bardzo konkretnego wszechświata, który istnieje od tak dawna, stworzony skinieniem ręki, namalowany jednym pociągnięciem myśli. Jak bardzo potrafi być szczegółowy? Tak naprawdę nie wiadomo już nic, bo jest zbyt oszałamiający, zbyt zachwycający. Mdleję na jego widok, a jednak nadal chcę być. Chcę mieć nadal tą przestrzeń w głowie, która pozwala mi biec naprzód albo bez celu cofać się pod prąd. Niech uczucia zabarwią zimną rzeczywistość, a wtedy ja pogrążę się w magii odniesień i wcale nie będę czekać na czterech jeźdźców. Moje oczy zobaczą tylko spragnioną iskrę wśród zamglonego obrazu, aż wszystko nastąpi po sobie w zamkniętym cyklu. Ręce błagają o ciepło, które już tylko jedno potrafi im dać. Mój umysł zapomni się, a rozum zatańczy z sercem o poranku, świętując każde narodziny nowego dnia. Zerwie polne kwiaty, a wiatr wplecie mi je we włosy, aby nigdy nie było dane mi zapomnieć. Zmysły oszaleją i uniosą się gdzieś pomiędzy światło a mgłę, zatoną i już nigdy nie będzie tak samo. Będzie już tylko cudowna amnezja i zamknę się w szczęściu. Będę niczym kwiat budzący się na samo wspomnienie pierwszych promieni brzasku. Bo tak naprawdę nie liczy się już nic innego..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz