piątek, 25 lutego 2011

Sunset

Miałam kiedyś marzenie, skrywane tysiącami uśmiechów i spojrzeń rzucanych w bok. Sen, który trwa do dzisiaj z siłą wyimaginowanych wspomnień odbitych w lustrze podświadomości. Sama myśl powoduje dreszcze, przeszywające całe ciało. Nigdy nie chcę zasnąć. Chcę wiecznie spadać w przepaść, z góry obróconej wierzchołkiem do dna. Czuję tylko, jak cząsteczki powietrza prześlizgują się po mojej skórze, powodując euforię samym swoim istnieniem. Moje płuca pragną wciąż więcej i więcej, a zmysły wciąż nie mają dosyć. Przesyca je egoizm, lecz tak dalece altruistyczny. Zamykam się w pokoju bez ścian, roztaczającym się na wszystkie horyzonty. Przenika go żółto - niebieskie światło zmieniające barwę na amarant. Mogłabym tak trwać do końca świata i wierzyć w swoją wyobraźnię, z delikatną pomocą nadziei, mojej ukochanej matki. Stałej towarzyszki, który jeszcze pcha mnie do przodu, chociaż teraz nawet nie nadąża. Zostały otwarte nowe drzwi, za którymi czeka mnie coś nowego i nieznanego, słodka tajemnica, która działa jak narkotyk. Spójrzmy prawdzie w oczy, królowo podświadomości. Powiedz mi, co teraz czujesz, a ja wyjątkowo Cię posłucham.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz