sobota, 4 czerwca 2011
Eight
Zastanawiam się po tysiąckroć, dochodzę do miliona innych wniosków i w jednej sekundzie wszystko z powrotem rozpada się w pył. Opada na dno duszy, mieniąc się i za chwilę znowu wzbijając w powietrze, wzmaga dziwny niepokój. Samotność już nigdy nie nabierze takiego samego znaczenia, przecież nie jesteś sam. Nigdy. W mocy spokoju cały Twój światopogląd tonie w szklance. W szklance, która nie pamięta wody, tylko dobrze znany gorzki smak. Dmuchasz mi w twarz dymem, nieprzeciętnie upojony, przecież przekrwione oczy wolisz oglądać w pękniętym lustrze bardziej niż dobitną twarz rzeczywistości. Kropla spływa po moim ciele, rysując cały czas kształtującą się ścieżkę, po której dążę do perfekcjonizmu. Ze świadomością, że perfekcja istnieje tylko jako cel, z bezpiecznej odległości wyciągam do niego ręce, pogrążona razem z Tobą w słodkim dymie. Wcielam w życie to, co dąży do mojego snu, pięknej, wyrysowanej doskonałości. Narysowałam na karku szkic znaku nieskończoności, tak aby perfekcja nigdy nie była osiągalna i żebym mogła widzieć tylko jej odbicie. Wychodzę z moim szeptem, nieistotnym prochem wśród płonącego krzyku sześciu miliardów. Właśnie to mnie od nich odróżnia. Jestem hedonistką.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz